Bookbot

Zanim zapukam do piekła

Więcej o książce

Zastanawiałem się, jak często nasze życie podobne jest do jazdy autem. W jakimś momencie naszego życia, będąc jeszcze dziećmi, siedzimy w aucie, czasami czymś się bawimy, ale tak naprawdę to nie wiemy, gdzie wszyscy jadą i nie mamy na to żadnego wpływu. Potem stajemy się starsi, mamy możliwość na zmianę z rodzicami czasami prowadzić auto, ale sami nie ustalamy jeszcze kierunku jazdy. Następnie nasi rodzice jadą z nami, ale już na tylnym siedzeniu, tam mają więcej spokoju, mogą rozglądać się naokoło, a czasami nawet spojrzeć do przodu i powiedzieć kierowcy, jak to było przed laty. Mając zielone światło, jedziemy dalej, a czasami, jak ktoś zachoruje, istnieje jakiś problem, to czekamy na żółtym świetle, mając nadzieję, że znów dla kierowcy włączy się zielone, a nie czerwone. Przy czerwonym musiałby ktoś wysiąść, a tego nikt nie chce, jeszcze nie. Tak właśnie jest na tylnym siedzeniu, jak nagle rodzice, znajomi wysiadają, niekiedy z hukiem zamykają drzwi. A czasami opuszczają nas tak po cichu, wiemy, że wysiedli, bo ich już z nami nie ma i nie będzie. Te puste miejsca zajmują potem nasze dzieci, rodzina lub dobrzy znajomi. Ja miałem też długo to zielone światło, teraz zapaliło się żółte. Przesiadłem się na siedzenie obok kierowcy, jeszcze nie wysiadam, niedługo przecież będzie znów zielone...

Zakup książki

Zanim zapukam do piekła, Majchrzak Jędrzej

Język
Rok wydania
2021
Oprawa
(miękka)
Jak tylko się pojawi, wyślemy Ci wiadomość e-mail.

Metody płatności

Nikt jeszcze nie ocenił.Oceń

Tytuł
Zanim zapukam do piekła
Język
polski
Wydawca
Poligraf
Rok wydania
2021
Oprawa
miękka
Liczba stron
228
ISBN10
838159605X
ISBN13
9788381596053
Seria
Opis
Zastanawiałem się, jak często nasze życie podobne jest do jazdy autem. W jakimś momencie naszego życia, będąc jeszcze dziećmi, siedzimy w aucie, czasami czymś się bawimy, ale tak naprawdę to nie wiemy, gdzie wszyscy jadą i nie mamy na to żadnego wpływu. Potem stajemy się starsi, mamy możliwość na zmianę z rodzicami czasami prowadzić auto, ale sami nie ustalamy jeszcze kierunku jazdy. Następnie nasi rodzice jadą z nami, ale już na tylnym siedzeniu, tam mają więcej spokoju, mogą rozglądać się naokoło, a czasami nawet spojrzeć do przodu i powiedzieć kierowcy, jak to było przed laty. Mając zielone światło, jedziemy dalej, a czasami, jak ktoś zachoruje, istnieje jakiś problem, to czekamy na żółtym świetle, mając nadzieję, że znów dla kierowcy włączy się zielone, a nie czerwone. Przy czerwonym musiałby ktoś wysiąść, a tego nikt nie chce, jeszcze nie. Tak właśnie jest na tylnym siedzeniu, jak nagle rodzice, znajomi wysiadają, niekiedy z hukiem zamykają drzwi. A czasami opuszczają nas tak po cichu, wiemy, że wysiedli, bo ich już z nami nie ma i nie będzie. Te puste miejsca zajmują potem nasze dzieci, rodzina lub dobrzy znajomi. Ja miałem też długo to zielone światło, teraz zapaliło się żółte. Przesiadłem się na siedzenie obok kierowcy, jeszcze nie wysiadam, niedługo przecież będzie znów zielone...