Parametry
- 219 stron
- 8 godzin czytania
Więcej o książce
klątwa z przeszłości Zerknąłem na zegar. Chciałem żeby wujek Ben już tu był. Nagle usłyszałem kroki. Nasłuchiwałem, wpatrując się w drzwi. W słabym świetle dostrzegłem, że klamka się porusza. "Dziwne - pomyślałem - wujek Ben najpierw by zapukał". Klamka poruszyła się znowu. Drzwi zaczęły uchylać się ze skrzypieniem. Otwierały się powolutku, a ja zamarłem na środku salonu. Wysoka, ciemna postać sztywno ruszyła w moim kierunku, wyciągając ramiona. Przez dziury w starych bandażach wpatrywały się we mnie ciemne oczy... Znikamy! Nie wiem, jak długo siedziałam przed lustrem, wpatrując się w swoje odbicie. W pewnej chwili zauważyłem, że dzieje się z nim coś dziwnego. I wtedy usłyszałem szept. Był tak miękki i cichy, że trudno go nawet nazwać szeptem. Już raczej echem szeptu. - Maaaax... Szept stał się głośniejszy. I niewymownie smutny. Jak błaganie o ratunek...
Zakup książki
Gęsia Skórka: Klątwa z przeszłości, R. L. Stine
- Język
- Rok wydania
- 1999
- Oprawa
- (miękka)
Metody płatności
Brakuje nam tutaj Twojej recenzji.
- Tytuł
- Gęsia Skórka: Klątwa z przeszłości
- Podtytuł
- Znikamy!
- Język
- polski
- Autorzy
- R. L. Stine
- Rok wydania
- 1999
- Oprawa
- miękka
- Liczba stron
- 219
- ISBN10
- 837227391X
- ISBN13
- 9788372273918
- Seria
- Ocena
- 3,65 z 5
- Opis
- klątwa z przeszłości Zerknąłem na zegar. Chciałem żeby wujek Ben już tu był. Nagle usłyszałem kroki. Nasłuchiwałem, wpatrując się w drzwi. W słabym świetle dostrzegłem, że klamka się porusza. "Dziwne - pomyślałem - wujek Ben najpierw by zapukał". Klamka poruszyła się znowu. Drzwi zaczęły uchylać się ze skrzypieniem. Otwierały się powolutku, a ja zamarłem na środku salonu. Wysoka, ciemna postać sztywno ruszyła w moim kierunku, wyciągając ramiona. Przez dziury w starych bandażach wpatrywały się we mnie ciemne oczy... Znikamy! Nie wiem, jak długo siedziałam przed lustrem, wpatrując się w swoje odbicie. W pewnej chwili zauważyłem, że dzieje się z nim coś dziwnego. I wtedy usłyszałem szept. Był tak miękki i cichy, że trudno go nawet nazwać szeptem. Już raczej echem szeptu. - Maaaax... Szept stał się głośniejszy. I niewymownie smutny. Jak błaganie o ratunek...


