Bookbot

Biblioteka Myślicieli

W serii "Biblioteka Myślicieli" odkrywamy istotę polskiego intelektualizmu, analizując jego ewolucję i wpływ na społeczeństwo. Przez pryzmat elitarnych myślicieli, takich jak Stefan Żeromski czy Maria Curie-Skłodowska, poznajemy zawirowania kulturowe i społeczne, które kształtowały ich poglądy. To podróż przez historię idei, w której pytania o tożsamość i dziedzictwo stają się kluczowe.

Zły
Życie towarzyskie i uczuciowe
U brzegów jazzu
Filip (wydanie filmowe)
Siedem dalekich rejsów
Cywilizacja komunizmu
  • Cywilizacja komunizmu

    • 240 stron
    • 9 godzin czytania

    Życie w komunizmie było piekłem, ale nie dla wszystkich. Było piekłem dla ludzi dobrej woli. Dla uczciwych. Dla rozsądnych. Dla chcących pracować z pożytkiem dla siebie i dla innych. Dla przedsiębiorczych. Dla tych, którzy chcieli coś zrobić lepiej, wydajniej, ładniej. Natomiast doskonale powodziło się w nim służalcom, oportunistom i konformistom. Tyrmand uważał komunizm za najgorszą plagę jaka spotkała ludzkość, dlatego napisał tę książkę.

    Cywilizacja komunizmu
    3,4
  • Siedem dalekich rejsów

    • 192 strony
    • 7 godzin czytania

    Powieść skrojona po mistrzowsku. Wartka, choć kameralna akcja, błyskotliwe dialogi, barwne niejednoznaczne postacie. A wszystko rozgrywa się na tle malowniczego portowego miasteczka, Darłowa, zanurzonego w powojennej atmosferze niepewności i strachu w obliczu nowej władzy, likwidującej krok po kroku prywatną własność. W centrum zaś dwoje bohaterów przypadkowo zainteresowanych tym samym zaginionym dziełem sztuki: tryptykiem Eryka Pomorskiego. Ona – historyk sztuki z Warszawy, on – człowiek bez imienia, zwany Nowakiem, właściwie znikąd, dziennikarz, myślący o ucieczce z komunistycznego kraju i potajemnym wywiezieniu obrazu. Miłość komplikuje wszystko, tym bardziej, że chwilami można odnieść wrażenie, iż cicha zawzięta rywalizacja między zakochanymi zniweczy ledwo rodzące się uczucie. Tyrmand stworzył bohaterów, których przeżycia budzą u czytelników rosnące z kartki na kartkę pragnienie – aby im się powiodło, aby potrafili przełamać wszelkie bariery, a kapryśny los nie pokrzyżował ich planów...

    Siedem dalekich rejsów
    4,2
  • Filip (wydanie filmowe)

    • 416 stron
    • 15 godzin czytania

    Losy młodego Polaka, którego wojenne drogi wiodą do Frankfurtu nad Menem, gdzie pracuje w jednym z hoteli jako kelner, w grupie młodzieży pochodzącej z krajów okupowanych przez Niemcy. W tym wrogim świecie odnajduje całkiem niespodziewanych sojuszników. Są nimi wszyscy, których dosięgła wspólna wojenna mitologia. Także młodzi Niemcy. Jak większość prozy Tyrmanda i ta książka oparta jest na elementach biograficznych. Jest to opis losów człowieka nieprzeciętnego, którego młodość została naznaczona przez okupację, politykę i emigrację. I jak zawsze jest to proza pisana wbrew ustalonym regułom, przedstawiająca obraz wojny nie do przyjęcia przez władze PRL. Za to znakomicie przyjmowana przez czytelników. A dziś - dzięki znakomitej adaptacji filmowej - również przez widzów. Wydanie na podstawie Filipa bez cenzury, co oznacza, że do rąk czytelników trafia wersja napisana przez Leopolda Tyrmanda, bez skreśleń cenzorskich.

    Filip (wydanie filmowe)
    3,9
  • U brzegów jazzu

    • 234 strony
    • 9 godzin czytania

    Leopold Tyrmand, prekursor jazzu w Polsce, odpowiada na pytanie: co to jest jazz! Książka ta nie ma charakteru ani formy podręcznika, leksykonu lub jakiegokolwiek vademecum w sprawach jazzu. Ma charakter eseju wypełnionego rozważaniami, zawierającego nieco informacji i dużo zupełnie osobistych impresji. Jest pochyleniem się nad problemem. Zagadnienie rozlewa się szeroko, obejmuje obszar ogromny, omywa różne dziedziny współczesnej kultury, wiąże się nierozerwalnie z codziennością tak jak obyczaj i sztuka przenikają się we współczesności ze zjawiskiem trudnym i socjologicznie mało zbadanym, a zwanym na co dzień życiem rozrywkowym. Czy książka ta odpowie generalnie na pytanie: co to jest jazz? Chyba nie, chociaż jej ambicją jest zawarcie i przekazanie czytelnikowi pewnego kompendium. Powstaje jednak zagadnienie, czy w ogóle można na takie pytanie odpowie-dzieć.

    U brzegów jazzu
    3,8
  • Warszawa, ale przede wszystkim warszawka w latach 1946-1959.Kt�ż znał ją lepiej od Leopolda Tyrmanda, pisarza, publicysty, jazzmana, kobieciarza, bon- vivanta, a jednocześnie trzeźwego i uważnego obserwatora otaczającej go rzeczywistości. Człowieka, kt�ry nie zgodził się przekroczyć granic dobrego smaku, przez co na wiele lat został wykreślony nie tylko z podręcznik�w, ale i z inteligenckiej świadomości pokoleń Polak�w.Na łamach Życia towarzyskiego i uczuciowego Tyrmand bezlitośnie obnaża małość postaw środowiska inteligencji tw�rczej, pisarzy, dziennikarzy i filmowc�w, a przede wszystkim ich służalczość wobec komunist�w.

    Życie towarzyskie i uczuciowe
    3,9
  • Zły

    • 774 strony
    • 28 godzin czytania

    Książka – legenda. Najpoczytniejszy kryminał napisany w czasach PRL-u. A tak naprawdę niezwykle inteligentnie opis Polski Ludowej, przebrany w str�j ni to kryminału, ni to romansu, ni to westernu. Zaczyna się od tajemniczych napad�w. Z tym, że wszyscy atakowani – to bandziory. Ludowa milicja staje na głowie, by dostać jedynego sprawiedliwego, szeryfa bez twarzy, kt�ry sprawia, że ludzie zaczynają się czuć bezpieczni. Podziemny światek Warszawy rusza na wojnę. Bohater ma tylko jeden znak rozpoznawczy, niezwykłe, świetliste spojrzenie. A dodatkowo w tle historia miłosna, kt�rej osią jest Marta Majewska, niechcący wciągnięta w przestępcze życie Warszawy.

    Zły
    4,3
  • Dziennik 1954

    • 368 stron
    • 13 godzin czytania

    Książka ta oferuje pełen wgląd w życie inteligenta w socjalizmie, szczególnie warszawiaka. Na kartach Dziennika 1954 spotykamy znane postacie, takie jak Herbert, Jasienica, Kisiel czy Turowicz. Autor, młody pisarz i znakomity obserwator, dzieli się swoimi doświadczeniami, które wkrótce doprowadziły do jego wyjazdu z Polski na stałe. Tyrmand opisuje Dziennik jako świadectwo dla siebie, dokumentujące jego życie, pragnienia i myśli, a także epokę, w której żyje. Pragnie zweryfikować swoje przekonania, zdolności i możliwości, co jest utrudnione przez jego obecną sytuację. Nie czuje się zdolny do kontemplacji ani tworzenia dla samego aktu twórczego. Jak zauważa Kisiel, ma silną potrzebę dzielenia się swoimi przemyśleniami z innymi. Uznaje się za dziennikarza, co sprawia, że jego refleksje szybko stają się nieaktualne. Nie wierzy w możliwość tworzenia dzieła sztuki, które nie byłoby skierowane do konkretnego odbiorcy. Dlatego postanawia, że prowadzenie dziennika przyniesie mu ulgę.

    Dziennik 1954
    4,2