Tajemnica Sittaford
- 275 stron
- 10 godzin czytania
„Ktoś wydał zduszony krzyk. Wśród siedzących przy stole podniósł się lekki szmer. Ronnie podjął pytania, ale jego głos brzmiał teraz inaczej – przerażony, niepewny. - Czy chcesz powiedzieć, że… kapitan Trevelyan nie żyje? - Tak. Zapadła cisza (…). I wśród tej ciszy stolik znowu ruszył. Wolno i rytmicznie Ronnie odczytywał głośno kolejne litery. M-O-R-D-E-R-S-T-W-O…”. Jest środek zimy. W zasypanej śniegiem, położonej na skarpie nad wrzosowiskami wiosce jeden z domów wynajmuje niejaka pani Willett. Właściciel rezydencji nie do końca rozumie powody, dla których ta tajemnicza dama zdecydowała się zamieszkać na odludziu. Jeszcze bardziej dziwi go, że udaje się jej z powodzeniem organizować lokalne życie towarzyskie. W trakcie jednego ze spotkań zebrani u pani Willett goście zabawiają się w wywoływanie duchów. Zorganizowany z nudów seans spirytystyczny niespodziewanie zamienia się w przepowiednię śmierci – która sprawdza się co do joty!


