
Więcej o książce
Człowiek postrzega świat jak syna, źródło białka. Regulujemy leki, a parówki z Aldika po operacjach krwawią z genitaliów. Obserwujemy syna kradnącego w Gdańsku, bez bezpośredniej percepcji. Filtry spalinowe montujemy w oknach, a śpiew staje się błotem w pieśni. Rzeczywistość ujawnia się w immanentnej inności, w świetle łóżka z pacjentem. Budziłem go, gdy był mały, w patosie konstrukcji. Człowiek widzi świat jak wielkoprzemysłowego syna w programach leczenia abstynencji. Serce nie czuje. Armatorem jest ten, kto żegluje statkiem, łącząc fale kompotu z zarobkiem. Udało się uwolnić kilka tysięcy złotych do receptorów. Odpowietrzanie krzywizn niezgodnie z przepisami. Człowiek postrzega świat przez pryzmat farmaceutyków. Kurierzy jeżdżą na komunię, doszukując się w spodniach dzwoneczków. Alarm dla Warszawy wisi w sieci jak inne treści. Człowiek patrzy na syna wychodzącego z armatury terenów zielonych. Wspomnienia letnisk budzą automatyzm bez troski. Pieluchomajtki lądują w pojemniku na odpady medyczne, notując życie psychiczne. Pozostają ślady, które przyjmują i nie są zbyt ciasno ani za luźno zapięte. Jesteś młody, a przed krokiem w nieznane wahania. Uśmiecham się, bo jesteś piękny.
Zakup książki
Żywe linie nowe usta, Marcin Mokry
- Język
- Rok wydania
- 2022
- Oprawa
- (miękka)
Metody płatności
Brakuje nam tutaj Twojej recenzji.
- Tytuł
- Żywe linie nowe usta
- Język
- polski
- Autorzy
- Marcin Mokry
- Wydawca
- Biuro Literackie
- Rok wydania
- 2022
- Oprawa
- miękka
- Liczba stron
- 40
- ISBN10
- 8366487636
- ISBN13
- 9788366487635
- Seria
- Tagi
- Ocena
- 2,9 z 5
- Opis
- Człowiek postrzega świat jak syna, źródło białka. Regulujemy leki, a parówki z Aldika po operacjach krwawią z genitaliów. Obserwujemy syna kradnącego w Gdańsku, bez bezpośredniej percepcji. Filtry spalinowe montujemy w oknach, a śpiew staje się błotem w pieśni. Rzeczywistość ujawnia się w immanentnej inności, w świetle łóżka z pacjentem. Budziłem go, gdy był mały, w patosie konstrukcji. Człowiek widzi świat jak wielkoprzemysłowego syna w programach leczenia abstynencji. Serce nie czuje. Armatorem jest ten, kto żegluje statkiem, łącząc fale kompotu z zarobkiem. Udało się uwolnić kilka tysięcy złotych do receptorów. Odpowietrzanie krzywizn niezgodnie z przepisami. Człowiek postrzega świat przez pryzmat farmaceutyków. Kurierzy jeżdżą na komunię, doszukując się w spodniach dzwoneczków. Alarm dla Warszawy wisi w sieci jak inne treści. Człowiek patrzy na syna wychodzącego z armatury terenów zielonych. Wspomnienia letnisk budzą automatyzm bez troski. Pieluchomajtki lądują w pojemniku na odpady medyczne, notując życie psychiczne. Pozostają ślady, które przyjmują i nie są zbyt ciasno ani za luźno zapięte. Jesteś młody, a przed krokiem w nieznane wahania. Uśmiecham się, bo jesteś piękny.
