Bookbot

Miłość i Wojna

Autorzy

Ocena książki

Więcej o książce

DALSZE LOSY BOHATERÓW „PÓŁNOCY I POŁUDNIA" Orry... och, Orry... posłuchaj tylko! Madeline wpadła do biura, oburącz zgarniając usztywnioną na krynolinie spódnicę i w sposób zupełnie dla siebie nietypowy - poczęła tańczyć po całym pokoju, gdy on starał się ochłonąć ze zdumienia. Madeline chichotała, chichotała i nie przestawała skakać jak rozochocone dziecko. Łzy spływały jej po twarzy, odbijając ciemnoczerwone refleksy światła. Nie powinnam czuć radości... Bóg mnie ukarze... ale tak bardzo się cieszę... tak bardzo! Madeline, co...? Może ten jeden raz Bóg mi wybaczy... Mówiąc to chichotała w dalszym ciągu, a łzy jeszcze obficiej płynęły po policzkach. Czyś ty postradała zmysły? Tak! - Ścisnęła mu rękę, pociągnęła do góry, zmuszając Orry'ego, aby wstał, i zaczęła tańczyć dokoła niego. - On nie żyje! Kto? Justin! Wiem.. to niegodziwe cieszyć się z czyjejś śmierci. On... wzdrygnęła się ... też był istotą ludzką... Tylko w pewnym sensie - pomyślał Orry.

Wydanie

W magazynie mamy łącznie książkiMiłość i Wojna(1992)

Zakup książki

Miłość i Wojna, John Jakes

Język
Rok wydania
1992
Oprawa
(miękka),
Stan książki
Dobry
Cena
7,09 zł
Kup tę książkę za jedyne 5 zł

Metody płatności

4,2
Bardzo dobra
99+ Ocena

Brakuje nam tutaj Twojej recenzji.

Tytuł
Miłość i Wojna
Język
polski
Autorzy
John Jakes
Rok wydania
1992
Oprawa
miękka
ISBN10
8303035282
ISBN13
9788303035288
Seria
Oryginalna nazwa
Love and war
Ocena
4,2 z 5
Opis
DALSZE LOSY BOHATERÓW „PÓŁNOCY I POŁUDNIA" Orry... och, Orry... posłuchaj tylko! Madeline wpadła do biura, oburącz zgarniając usztywnioną na krynolinie spódnicę i w sposób zupełnie dla siebie nietypowy - poczęła tańczyć po całym pokoju, gdy on starał się ochłonąć ze zdumienia. Madeline chichotała, chichotała i nie przestawała skakać jak rozochocone dziecko. Łzy spływały jej po twarzy, odbijając ciemnoczerwone refleksy światła. Nie powinnam czuć radości... Bóg mnie ukarze... ale tak bardzo się cieszę... tak bardzo! Madeline, co...? Może ten jeden raz Bóg mi wybaczy... Mówiąc to chichotała w dalszym ciągu, a łzy jeszcze obficiej płynęły po policzkach. Czyś ty postradała zmysły? Tak! - Ścisnęła mu rękę, pociągnęła do góry, zmuszając Orry'ego, aby wstał, i zaczęła tańczyć dokoła niego. - On nie żyje! Kto? Justin! Wiem.. to niegodziwe cieszyć się z czyjejś śmierci. On... wzdrygnęła się ... też był istotą ludzką... Tylko w pewnym sensie - pomyślał Orry.